sobota, 31 maja 2014

Epilog

*8 lat później*
Mundial w Rosji, Polska gra w finale z Belgią po drodze pokonując m.in. gospodarzy . W składzie znajdują się tacy zawodnicy jak Milik, Wolski, Zieliński czy kapitan Kamiński. Lewandowski i Piszczek to już przeszłość, teraz grzeją tyłki na kanapie przed telewizorem, czasami wystąpią w jakiejś reklamie.
Szczerze? To, że Polska znalazła się w finale w sumie z dużą pomocą szczęścia. Zwróciło się za te wszystkie lata, kiedy reprezentacja nic nie zdobywała. W grupie eliminacyjnej trafili na słabiaków typu San Marino, Honduras, Haiti czy Wenezuela, więc wyszli na pierwszym miejscu. Na Mistrzostwach Świata podobna sytuacja. Jedynym groźnym rywalem była Hiszpania, reszta to Finlandia, Japonia i teoretycznie mocna Kolumbia. Ćwierćfinał to pokonanie Irlandii po rzutach karnych, w półfinale trafili na Rosję.
Belgii trafiły się najgorsze państwa: Niemcy, Anglia, Włochy czy Brazylia, jednak podołali wyzwaniu i teraz mierzą się z Polakami.
Nigdy więcej może nie być już takiej szansy, po prostu muszą wygrać. W ataku królują Stępiński i Milik, w bramce doświadczony Skorupski.
W regulaminowym czasie gry nie padła bramka. Dogrywka również nie pomogła. Karne.
Po stronie Belgii tylko swojej szansy nie wykorzystał Januzaj, którego strzał obronił nasz bramkarz. Ostatni do karnych podchodzi Kamiński. Polacy na trybunach wstrzymują oddech, Belgowie zaczynają gwizdać. Marcin spostrzegł, że bramkarz szeroko rozstawia nogi, zbyt szeroko. Strzał pomiędzy nogami trafia do siatki. Polska po raz pierwszy wygrywa Mistrzostwa Świata! Kamiński nie celebruje swojego sukcesu z drużyną, biegnie na trybuny gdzie czeka na niego jego żona i pięcioletni synek, oboje ubrani w biało-czerwone koszulki.
Euforia jaką ogarnęły trybuny jest niesamowita! Oczywiście większość kibiców to są Polacy, którzy nigdy nie opuścili swojej reprezentacji, pomimo złych i ciężkich momentów.
Zlatują się dziennikarze a zawodnicy idą po odbiór medali i pucharu. Kapitan bierze trofeum do rąk i unosi go a na stadionie rozlegają się okrzyki zadowolonych kibiców. Konfetti sypie się ze wszystkich stron. Tej nocy nie zapomni do końca swojego życia żaden kibic reprezentacji Polski.


_____________________________

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Wodze fantazji mną kierowały, przepraszam. Mam nadzieję, że taki scenariusz się kiedyś spełni i że wreszcie będę mogła być dumna z mojej reprezentacji. To tyle co do rozdziału.
Bardzo chciałam podziękować wszystkim, którzy wytrwali do końca. Dwa razy zawieszałam tego bloga, ale pomysł powrócił i oto mamy zakończenie.
Dziękuję za wszystkie komentarze, pomimo, że do epilogu trochę czytelników się wykruszyło... Zapraszam tylko na moje inne blogi :)